Wiadomości
Agnieszka Waszkiewicz
12 października 2024Wcześniej nie mieliśmy nic. Strażacy z Unisławia z garażu przenieśli się do remizy za 1,5 mln zł
OSP Unisław i działająca przy niej Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza, dzięki unijnym funduszom dostały nową remizę za 1,5 mln zł/ Fot. OSP Unisław
- Najbardziej zależało nam na miejscu dla dzieci i młodzieży – mówią strażacy z OSP Unisław. Najprężniej działająca jednostka w powiecie chełmińskim, dzięki unijnej dotacji dostała remizę z prawdziwego zdarzenia. Miejsce jest chlubą druhów, uwielbiają je członkowie Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej, która liczy aktualnie 30 osób i rośnie w siłę. Gdy pytam 12-letnią Zosię, dlaczego chce należeć do OSP, bez wahania odpowiada: Oczywiście, żeby pomagać innym. Ona i jej rówieśnicy, to przyszłe pokolenie strażaków, które tak, jak ich rodzice i dziadkowie, służyć będzie Bogu na chwałę, ludziom na pożytek.
OSP Unisław jest jedną z najprężniej działających jednostek w powiecie chełmińskim. Niebawem minie 30 lat od jej włączenia do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. - Od lat mamy po sto i więcej wyjazdów rocznie – mówi Radosław Kwiatkowski, prezes OSP Unisław. - Zabezpieczamy duży teren, Unisław jest największą gminą w naszym powiecie – podkreśla. Nie tylko na jej obszarze działają. Gdy coś się dzieje u sąsiadów, zawsze są w gotowości. Codzienną prasówkę z zakresu aktualności rozpoczynam zerkając na profil OSP Unisław na Facebooku. Wiem, że jeśli coś się wydarzyło, znajdę tu świeże informacje i bogatą dokumentację fotograficzną.
Zosia: Chciałabym być w straży, żeby pomagać innym
Wiktor ma 13 lat. Jest w VII klasie szkoły podstawowej. Do Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej w Unisławiu wciągnął już kilku kolegów z klasy. - Wszystko mi się tu podoba – spotkania, zbiórki, zawody i przygotowania do nich – opowiada.
12-letnia Zosia w MDP jest od 2 lat. W przyszłości chciałaby należeć do OSP. Tak jak jej rodzice, ciocia i wujek. - Po co? Oczywiście, żeby pomagać innym – wyjaśnia nastolatka. W straży fascynuje ją wszystko. - Zbiórki, zawody, to fajna sprawa. Spotykam się ze znajomymi, wspólnie spędzamy czas – tłumaczy.
Czy dziewczyny w straży mają łatwo? - Trochę siły trzeba mieć, na przykład gdy się rozwija węże. Ale daję sobie radę – przyznaje.

Miłosz, to w młodzieżowej drużynie przysłowiowy świeżak. Do MDP należy oficjalnie od nieco ponad pół roku. Ale o byciu strażakiem wie więcej, niż większość jego rówieśników. W jego rodzinie to kilkupokoleniowa tradycja. - Na zbiórkach przygotowujemy się do zawodów albo bierzemy udział w pogadankach i szkoleniach. To wszystko jest bardzo ciekawe. Zdecydowanie ciekawsze od siedzenia przed komputerem na przykład. Zresztą, ja przed nim niewiele czasu spędzam. Jeśli już o grach mówimy, to wolę piłkę kopać na „orliku” – wyznaje 13-latek.

A i pożytek ze zbiórek w szkole bywa. - W MDP mamy szkolenia z pierwszej pomocy. To się na lekcjach przydaje, no i oczywiście w życiu pomocne będzie – podkreśla Miłosz.
Być strażakiem. Bywa, że człowiek wybiega z domu tak, jak stoi - bez koszulki, w klapkach
To tylko urywki rozmów z unisławskimi nastolatkami. Takich wspaniałych, ambitnych młodych ludzi jest o wiele więcej. Łączy ich jedno – miłość do straży pożarnej, którą skutecznie zaszczepili w nich bliscy – rodzice, dziadkowie. Dla dorosłych to powołanie. Potrzeba niesienia pomocy innym, a czasem sens życia. Mówią, że to trzeba czuć. Objawia się w dość ciekawy sposób, niekiedy niezrozumiały dla niewtajemniczonych. Dźwięk syreny działa jak magnes. Człowiek nie jest w stanie usiedzieć w miejscu. Bywa, że wybiega z domu tak, jak stoi – bez koszulki, w klapkach.
Cały czas się tu urządzamy. Strażacy z Unisławia dostali remizę za 1,5 mln zł
Ze strażakami z OSP Unisław spotykam się w nowej remizie. Jest biało, czysto. Mimo, że została oddana do użytku już ponad pół roku temu, nadal pachnie świeżością. - Cały czas się tu urządzamy – mówi Radosław Kwiatkowski, sadzając mnie w mini biurze na wygodnej kanapie, w moim ulubionym turkusowym odcieniu. - Fotel obrotowy mamy, teraz jeszcze biurko by się przydało – zaznacza.

Za oknem leje, na szklanym stoliku druhny stawiają gorącą kawę. Rozglądam się po niewielkim pomieszczeniu. Na ścianach wiszą pamiątki ze strażackimi akcentami. Część z nich to prezenty podarowane z okazji uroczystego otwarcia wyremontowanej strażnicy. - Wcześniej nie mieliśmy nic. Spotykaliśmy się w garażu – mówi Radosław Kwiatkowski. Z jego oczu bije duma. Jest się czym chwalić. Strażacy mają do dyspozycji pokaźną halę garażową, w której mieści się cały tabor samochodowy i część konferencyjno – socjalną z prawdziwego zdarzenia.
Razem to ponad 360 m kw. Inwestycja opiewająca na ponad 1,5 mln zł nie byłaby możliwa, gdyby nie unijne pieniądze z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (w ramach Osi priorytetowej 7. Rozwój lokalny kierowany przez społeczność, Działanie 7.1 Rozwój lokalny kierowany przez społeczność, Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego na lata 2014-2020), z którego na zadanie popłynęło ponad 930 tys. zł.

W Unisławiu dzieci garną się do straży pożarnej. Mają to w genach, po rodzicach
Najbardziej zależało nam na miejscu dla dzieci i młodzieży – podkreślają moi rozmówcy. A tych w Unisławiu nie brakuje. Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza liczy aktualnie 30 osób. Najmłodsi nie mają jeszcze 10 lat. - W zawodach pożarniczych nie mogą startować, ale chętnie się uczą, ćwiczą ze starszymi – wyjaśnia Kinga Finc, sekretarz OSP Unisław.

- Widać już u nich pierwsze znaczące podrygi. Zobaczymy, co z tego będzie – przyznaje Sylwia Piekarczyk, skarbniczka OSP Unisław. Patrząc na rodziców (trzon MDP stanowią dzieci i wnuki druhen i druhów), z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że w Unisławiu rośnie nowe pokolenie strażaków. Większość ma to coś w genach. W wielu rodzinach tradycją jest, że członkiem OSP zostaje się z dziada pradziada. Można śmiało powiedzieć, że w żyłach płynie strażacka krew. - Dzieci spotykają się, integrują, poznają nowych przyjaciół. Lubią spędzać czas w swoim towarzystwie. Widać zapał na ich twarzy. To dla nich forma zabawy, choć przy okazji zawsze się czegoś nauczą. No i przede wszystkim są w ruchu, a nie przed komputerem czy telefonem – argumentuje Sylwia Piekarczyk.
W wakacje młodzi strażacy byli na trzydniowym obozie w pobliskim Gzinie. Byli zachwyceni. - 12-letnia córka stwierdziła, że chciałaby zostać dłużej, tak jej się podobało – mówi Sylwia Piekarczyk.

Chętnych do startu w zawodach też nie brakuje. - Wypadamy różnie. Inne jednostki wystawiają najstarszych, my dajemy szansę wszystkim. Zależy nam na tym, by każde dziecko mogło się sprawdzić, poczuć adrenalinę, te pozytywne emocje – opowiada Kinga Finc.
Człowiek lubi takie wyzwania. Druhny z Unisławia wyznają, co im daje służba w straży
Na blisko 50 strażaków w OSP Unisław jest aż 9 kobiet. Druhen przybywa z każdym rokiem. Prezes żartuje, że w końcu przestanie je przyjmować. Część angażuje się głównie w prace biurowe, wspomaga jednostkę w dokumentowaniu działalności oraz przy okazji świąt i uroczystości gminnych. Są i takie, które gdy tylko zawyje syrena, na równi z mężczyznami czekają w gotowości do wyjazdu. - Jeżdżę na akcje regularnie od ok. 2 lat – mówi Kinga Finc.
Na początku w ogóle nie myślałam o tym, by do OSP dołączyć. Ale jak weszłam w to towarzystwo, pochłonęło mnie bez reszty. I nie żałuję. Chyba taka nasza natura. Człowiek lubi tego typu wyzwania, taką formę samorealizacji
Bywa, że niemal cały zastęp stanowią kobiety. Na zasadzie akcja – reakcja, od kiedy dzieci podrosły, działa Sylwia Piekarczyk. - Na początku w ogóle nie myślałam o tym, by do OSP dołączyć. Ale jak weszłam w to towarzystwo, pochłonęło mnie bez reszty. I nie żałuję. Chyba taka nasza natura. Człowiek lubi tego typu wyzwania, taką formę samorealizacji – argumentuje skarbniczka jednostki.

Uroczyste otwarcie OSP Unisław/ Fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP
Czy czują się słabsze? Anatomia, fizjologia to jest to, czego nie da się przeskoczyć, choć mężczyźni nie dają im tego odczuć. Silnej woli i hartu ducha zdecydowanie im nie brakuje. Nie poddają się.
Jeszcze widzę dzieciaki, które mi na rękach zmarły. Najtrudniejszych akcji się nie zapomina
Dariusz Traczyk w OSP działa od ponad 40 lat. Wcześniej, do 2016 roku był też zawodowym strażakiem, służył w PSP w Bydgoszczy. Pytam o najtrudniejsze akcje. Kiwa głową znacząco. - Jeszcze widzę dzieciaki, które mi na rękach zmarły – wyznaje zniżając ton.
Reszta przytakuje. Każdemu najbardziej w pamięci pozostają tragiczne wydarzenia z udziałem dzieci. - Tego się nie da zapomnieć – przyznają druhowie. Każdy mimowolni myśli o pociechach czekających w domu.
- W poprzednich latach zdecydowanie więcej było śmiertelnych wypadków na naszym terenie – wspomina Sylwia Piekarczyk. - Pamiętam, jak mąż zawzięty strażak, po powrotach z tych najtrudniejszych akcji mówił, że czuje specyficzny zapach – dodaje.
Trudno jest przejść do codzienności, gdy człowiek mimo najszczerszych chęci nie jest w stanie zrobić nic. W unisławskiej OSP po powrocie do bazy druhowie starają się rozmawiać o tym, co było. - Każdy opowiada swoje wrażenia. To taka forma terapii, która pozwala rozładować emocje – wyjaśnia Sylwia Piekarczyk.
CZYTAJ: OSP Unisław zbiera dary dla powodzian. Pomagamy rodzinie z dziećmi i seniorom
Rzucamy hasło, ale to dzięki mieszkańcom mamy sukces. To sekret udanych akcji charytatywnych w Unisławiu
Działalność OSP Unisław to nie tylko wyjazdy do pożarów i wypadków. - Czynnie uczestniczymy w gminnych wydarzeniach i uroczystościach – mówi Radosław Kwiatkowski.

Strażacy są na Święcie Kapusty i na dożynkach. Włączają się w organizację WOŚP i wspierają organizatorów zawodów sportowych. Gdy ktoś w okolicy potrzebuje wsparcia finansowego na leczenie, w mgnieniu oka przyłączają się do pomocy. - Jedną ze zbiórek prowadziliśmy dla kilkuletniego chłopca, który wypadł z 11 piętra w bloku w Toruniu. Jego mama pochodzi z naszych stron, chcieliśmy ich wesprzeć – wspomina Kinga Finc.

Gdy kraj obiegła wiadomość o dramatycznej sytuacji na południu Polski, druhowie nie zastanawiali się ani chwili – rozpoczęli akcję zbierania darów dla powodzian. Potem rozwieźli je potrzebującym z miejscowości Radków i Ścinawka.
My rzucamy hasło, ale tak naprawdę to dzięki natychmiastowemu odzewowi mieszkańców, którzy chętnie włączają się w akcje charytatywne, mamy sukces – przyznaje Dariusz Traczyk.

Oni mogą liczyć na nas, a my na nich. Tak się współpracuje w Unisławiu
Funkcjonowanie jednostki OSP przypomina w dzisiejszych czasach prowadzenie firmy. I to z niemałym rozmachem. Liczą się pomysłowość, inicjatywa i kreatywność oraz obrotność. Bez zdolności organizacyjnych, przywódczych i menadżerskich ani rusz. Czasem trzeba się nagimnastykować, uruchomić piramidę kontaktów, żeby coś załatwić lub zdobyć. - Prezes to chyba 24 godziny na dobę działa w straży – komentują druhny. Efekty widać na każdym kroku.
Tak było z wozem – dawną kabaryną więzienną. Albo z jedynym w powiecie chełmińskim, profesjonalnym dronem z termowizją, za 27 tys. zł, który udało się kupić jednostce z funduszy sołeckich.
W październiku 2023 roku OSP Unisław dostała od Zakładu Karnego w Grudziądzu 12-letniego Renaulta Master w świetnym stanie technicznym. Strażacy zainwestowali w niego kilkadziesiąt tysięcy złotych, tworząc multimedialne centrum dowodzenia, które ma łączność z dronem. Jest niezastąpiony w akcjach poszukiwawczo-ratowniczych, przydaje się też jako transport na szkolenia i ćwiczenia.
Duży atut to doskonale układająca się współpraca z Urzędem Gminy Unisław. - Nie mamy na co narzekać. Działamy na zasadzie: Oni mogą liczyć na nas, a my na nich – wyjaśnia Radosław Kwiatkowski. Duża ilość wyjazdów ma też swoje minusy. Przy wysokiej cenie paliwa, koszty utrzymania jednostki szybują w górę. Gdyby nie deklaracja wójta, że dorzuci, jeśli pieniędzy zabraknie, strażacy mieliby poważny powód do niepokoju i bezsenne noce. Skoro z obsadą nie ma problemu, nie wyobrażają sobie, że przez brak funduszy na tankowanie mogliby nie wyjechać, gdy gdzieś ich potrzeba.
Wójt Unisławia: Gdyby nie strażacy, wielu zadań nie udałoby się zrealizować w gminie
W samych superlatywach o strażakach ze swojej gminy mówi wójt Unisławia. - Są jedną z najbardziej aktywnych jednostek w powiecie chełmińskim – podkreśla Jakub Danielewicz. - Biorą aktywny udział w życiu społecznym, animują je. Akcji i inicjatyw, z którymi wychodzą jest mnóstwo – podkreśla.

Włodarz wskazuje jako atut to, że naczelnik OSP – Dariusz Traczyk, jest jednocześnie sołtysem Unisławia. - Społeczeństwo bardzo pozytywnie odbiera pracę strażaków. Gdyby nie oni, wielu zadań nie udałoby się zrealizować w gminie – tłumaczy Danielewicz.
Wójt zapewnia, że na wsparcie gminy druhowie zawsze mogą liczyć. - Widzę potrzebę wzmacniania OSP, bo stanowi ona o bezpieczeństwie mieszkańców – tłumaczy Danielewicz.
OSP Unisław to wzór do naśladowania. Druhów chwali komendant PSP z Chełmna
Na wzorową współpracę z druhami zwraca uwagę szef komendy PSP w Chełmnie. - To jednostka, która w ostatnich latach przeobraziła się i uaktywniła – mówi mł. bryg. Tomasz Guzek, komendant powiatowy PSP w Chełmnie. - Zmiana władz przełożyła się na nowe osoby w szeregach. Unisławską OSP tworzą aktualnie dość młodzi ludzie – dodaje.

A młodość i świeżość owocuje ciekawymi pomysłami. - Wyjątkowo nimi tryskają – zauważa Guzek. - To też w dużej mierze zasługa tego, że w jednostce jest tak dużo kobiet, które są bardziej wrażliwe od mężczyzn. Bywa, że druhny mają pomysły, na które faceci by nie wpadli. Widać, że wzajemnie się uzupełniają – podkreśla.
Jak coś sobie postanowią, to wiadomo, że to osiągną. Sporo potrafią zdobyć od sponsorów. Jak wszystko układa się spójnie w jedną całość, widać wówczas wymierne efekty
Komendant docenia zaangażowanie strażaków na wszystkich możliwych płaszczyznach, również w działania nie związane z zadaniami straży. - Gdy są zbiórki, licytacje dla potrzebujących, zawsze startują jako pierwsi. Tak było ostatnio z pomocą dla powodzian – przypomina Guzek. Podobnie jest ze staraniami w zakresie pozyskiwania nowego sprzętu. - Jak coś sobie postanowią, to wiadomo, że to osiągną. Sporo potrafią zdobyć od sponsorów. Duże znaczenie ma też dobra współpraca z samorządem gminnym. Jak wszystko układa się spójnie w jedną całość, widać wówczas wymierne efekty – argumentuje. Szef komendy wspomina wieloletnie dążenia strażaków do tego, by wreszcie mieć swoje cztery kąty z prawdziwego zdarzenia. - Bardzo brakowało im strażnicy, w której mogliby spotykać się i szkolić – przyznaje Guzek. - Dużo radości było, gdy w końcu udało się osiągnąć to, co sobie wymarzyli – dodaje. Według komendanta to dobrze zainwestowane pieniądze, które zaprocentują. - Na OSP Unisław zawsze można liczyć. Nie zdarzyło się, by byli nieprzygotowani. Są w dość odległym punkcie w powiecie chełmińskim. Gdy coś się dzieje w okolicy, mamy pewność, że Unisław już działa. To duży atut. Warto podkreślić, że mają w szeregach doświadczonych ludzi, wśród których są zawodowi strażacy. To przekłada się na fachowość i profesjonalizm prowadzonych działań – podkreśla Guzek. - Oby wszystkie jednostki miały tak ambitne cele i tyle samozaparcia w dążeniu do nich. OSP Unisław zdecydowanie można postawić jako przykład dla innych – podsumowuje.
CZYTAJ: Pożar na składowisku opon w Raciniewie. „Włos nam się zjeżył na głowie” [ZDJĘCIA]
Serce rośnie, gdy widzę tych ludzi. Strażaków z Unisławia podziwia prokurator
Strażacy z prokuratorem spotykają się podczas najpoważniejszych akcji, gdy są ranni lub zabici. Do takich zdarzeń chcieliby wyjeżdżać jak najrzadziej. - Gdy przyjeżdżam, wszystko jest przygotowane, miejsce profesjonalnie zabezpieczone – mówi prokurator Witold Preis z Prokuratury Rejonowej w Chełmnie. - To niezwykle odpowiedzialni ludzie, którzy swoją niełatwą służbę pełnią z ogromnym zaangażowaniem, a do zadań podchodzą z profesjonalizmem. Jako prokurator śledzę ich postawę od lat, widzę to na gorąco, na miejscu zdarzenia i muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem. Robią to wszystko społecznie. Poświęcają się dla swojego zawodu i dla nas wszystkich. Bije przy tym od nich życzliwość. Z głębi serca mam do nich szacunek. Rośnie ono, gdy widzę tych mężczyzn i kobiety, które nie ustępują im na krok – podkreśla.
CZYTAJ: Pomocy potrzebowali biegacz i nieprzytomny senior. Na ratunek przyjechali strażacy
Do dziś pamiętam zapach spalenizny. Wszystko zaczęło się po wielkim pożarze w Raciniewie
Rozmawiając o działalności jednostki, analizując sukcesy i spektakularne akcje, wracamy pamięcią do gigantycznego pożaru na składowisku opon w Raciniewie, od którego niebawem miną 4 lata. - 5 dni to trwało – wspominają druhowie. Był to niewątpliwie jeden z większych pożarów w historii województwa kujawsko-pomorskiego w ostatnich latach. Wszyscy, nie tylko strażacy, zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji. - Ludzie pomagali, jak mogli. Przynosili kanapki. Rolnicy przyjeżdżali beczkowozami. Nie było momentu, żeby wody zabrakło – opowiada Radosław Kwiatkowski.
- Do dziś pamiętam ten zapach spalenizny. Cały czarny byłem. Dwa tygodnie minęły, zanim to ze skóry zeszło – wspomina Dariusz Traczyk.

Na zmianę wszyscy uczestniczyliśmy w działaniach – mówi Kinga Finc. A pomiędzy nimi wykrzesywali resztki energii przygotowując posiłki dla dziesiątek ratowników z kilku powiatów. - Po zakończeniu akcji zdaliśmy sobie sprawę, że nie mamy miejsca, w którym moglibyśmy ugościć strażaków z sąsiednich jednostek – przyznaje Kinga Finc.

OSP otwiera się na młodych. Wójt Unisławia nie zawahał się inwestować w przyszłe pokolenie strażaków
Tę potrzebę doskonale rozumiały władze gminy Unisław. Wójt i radni nie zawahali się, by przekazać niemałą, jak na wiejski budżet, opiewającą na ponad 620 tys. zł dotację, gdy znalazły się fundusze na rozbudowę remizy.
„Strażacy są świetnie wyszkoleni, mają do dyspozycji dużą ilość profesjonalnego sprzętu (…) Po największym pożarze w woj. kujawsko-pomorskim zdaliśmy sobie sprawę, że remiza jest za mała na nasze potrzeby” – mówił w rozmowie z nami, w 2022 roku, wójt Unisławia Jakub Danielewicz. Zwracał wówczas uwagę na potencjał drzemiący w unisławskiej młodzieży.
CZYTAJ: Otwarcie nowej remizy w Unisławiu [ZDJĘCIA]
„Prężnie działa u nas młodzieżowa drużyna pożarnicza. OSP otwiera się na młodych ludzi. Chcemy ich zachęcić do tej trudnej, ale ciekawej służby” – argumentował Jakub Danielewicz.

Bogu na chwałę, ludziom na pożytek. Marszałek województwa cieszył się z nowej remizy ze strażakami z OSP Unisław
Od pierwszego wbicia łopaty na placu budowy poszło błyskawicznie. Budynek w nieco ponad rok był gotowy. W marcu 2024 roku, z udziałem wielu gości, z marszałkiem Piotrem Całbeckim na czele, odbyło się uroczyste przekazanie zmodernizowanej strażnicy, na którą czekali wszyscy.

Uroczyste otwarcie nowej remizy w Unisławiu/ Fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP
„Strażacy z Unisławia od pokoleń dumnie kontynuują tradycję zawartą w etosie „Bogu na chwałę, ludziom na pożytek”. Cieszę się, że nowa remiza pomoże im kontynuować służbę na rzecz unisławskiej społeczności” – podkreślał Piotr Całbecki podczas otwarcia nowoczesnego, funkcjonalnego i dostępnego dla osób niepełnosprawnych obiektu.

Uroczyste otwarcie nowej remizy w Unisławiu/ Fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP
Strażakom z Unisławia spełniają się marzenia. Następne w kolejce, to nowy wóz
Strażacy z Unisławia dobrze wypadają w sporcie pożarniczym. Wygrali powiatowy etap zawodów. Przed nimi wyjazd na zmagania na szczeblu wojewódzkim.
Pytam druhów, czego im potrzeba do szczęścia. Odpowiadają, że chcieliby wymienić forda na iveco. Są duże szanse, że to marzenie uda się zrealizować na wiosnę. - Wyposażenie do świetlicy by nam się przydało. Większość tego, co mamy – meble, krzesła, jest pożyczona albo wyniesiona z domu – przyznaje Kwiatkowski. - Organizowaliśmy się wspólnie, na tyle, ile się dało, żeby chociaż herbatę było jak zaparzyć – dodaje. Znając zapał i samozaparcie i z tym tematem uwiną się w mig.
CZYTAJ: „Niech się dzieje wola nieba, ja idę do klubu”. Tak wygląda druga młodość seniorów z Lisewa
KOMENTARZ
Dziękuję za uratowane życie dobytek i przywrócenie wiary w ludzkość
Jako dziennikarz od ponad 20 lat śledzę i podziwiam niełatwą i pełną poświęcenia służbę strażaków – ochotników. Darzę ich szczególną sympatią. Zresztą, chyba jak większość społeczeństwa.
Od czasów, gdy z rumieńcami na twarzy czytaliśmy w szkole opowiadanie „Jak Wojtek został strażakiem” Czesława Janczarskiego, sporo się zmieniło.
Ochotnicza straż pożarna to już nie tylko wyjazdy do pożarów. Bywa, że druhowie jako pierwsi są na miejscu wypadków, także tych tragicznych, gdzie mimo najszczerszych chęci nie da się nic zrobić. Albo gdy na polu bitwy trwa dramatyczna walka o ludzkie życie. I to życie leży w ich rękach. W czasach, gdy z każdym miesiącem coraz bardziej podupada służba zdrowia i wielokrotnie zawodzi system opieki medycznej, strażacy zastępując medyków wyjeżdżają do chorych. To odpowiedzialność i obciążenie psychiczne, za które oprócz uśmiechu, uścisku dłoni i z głębi serca płynącego „dziękuję”, nie mają nic. Ale to im wystarcza. To jest istotą ich służby, tym, co nadaje jej sens. W dobie wszechobecnego konsumpcjonizmu i materialistycznej postawy najmłodszych pokoleń, swoim przykładem uczą dzieci i młodzież, że nie wszystko, co ważne, należy przeliczać na pieniądze. Drodzy strażacy! W imieniu tych, którym uratowaliście życie, dobytek i przywróciliście wiarę w ludzkość, DZIĘKUJĘ.
Zdjęcia pochodzą z archiwum OSP Unisław